śniło mi się, że uciekał, uciekał płakał, ja też płakałam, ktoś go trzymał krzyczałam, ale ten ktoś nie chciał puścić i zrobił to zabił go na moich oczach, ostatkiem sił powiedział, że kocha i zasnął, zasnął, ale nie dane mu było się obudzić - przebudziłam się, ale nadal nie mogłam przestać wykrzykiwać jego imienia, cały czas płakałam, nie wiem co się ze mną działo.
D: Nathalie nic się nie dzieje
Ja: Zabił go zabił na moich oczach
D: Natch to tylko sen - powiedziała przytulając mnie Danielle, nie wierzyłam jej pobiegłam do jego pokoju cała zapłakana, spał....podbiegłam do niego i zaczęłam nim potrząsać
Ja: Obudź się, obudź się, Zayn nie zostawiaj mnie, nie umieraj obudź się - krzyczałam wciąż czując się jak we śnie
Z:Nathalie.....Nathalie ja żyję, nie zostawię Cię
Ja:Proszę nie zostawiaj mnie nie umieraj - wtuliłam się w niego zapominając o tym co stało się na lotnisku
Z:Nie płacz, spokojnie, jestem tu....- usłyszałam jego łagodny głos i usnęłam.Obudziłam się gdy on właśnie przenosił mnie do pokoju gościnnego
Z:Śpij mała, nie wstawaj, jestem przy Tobie
D:Puść ją, słyszysz zostaw, nie masz prawa jej dotykać - usłyszałam podniesiony głos przyjaciółki
Z:Przepraszam, ja....-nie wiedział co powiedzieć i postawił mnie na ziemi, a ja podbiegłam do Dan i wtuliłam się w nią żałowałam, że poszłam wtedy do niego, ale nie wiedziałam co się ze mną dziej chyba się jeszcze dobrze nie obudziłam
Ja:Danielle ja już pójdę Ty zostań trochę świeżego powietrza mi....nam nie zaszkodzi
D:Jesteś pewna robi się ciemno może lepiej nie idź sama
Ja:Dan nic mi się nie stanie - powiedziałam po czym pożegnałam się z chłopcami i wyszłam z ich domu.Rzeczywiście robiło się trochę ciemno i miałam wracać do domu, ale postanowiłam pójść na chwilę do parku przemyśleć kilka spraw postanowiłam pójść do lekarza dowiedzieć się który to miesiąc i umówić na kolejną wizytę.Po godzinie wyszłam z kliniki byłam już w 2 tygodniu ciąży prawie tyle czasu minęło od zdarzenia na lotnisku.Przyspieszając kroku po 5 minutach byłam w domu, a w drzwiach stała zdenerwowana Dan
D: Gdzie Ty byłaś, wiesz jak się martwiła - zaczęła pytać i krzyczeć dokładnie jak moja matka
Ja:Przepraszam wiem, że mogłaś się trochę wystraszyć, ale byłam u lekarza
D:I co jak z dzieckiem
Ja:Wszystko w porządku, jestem w 2 tygodniu ciąży
D:To wspaniale, kiedy dowiemy się czy to chłopiec czy dziewczynka, bo nie wiem jakie śpioszki mam kupić albo jakie buciki, jak będzie dziewczynka kupię jej słodką różową sukieneczkę.....- zaczęła mówić jak najęta
Ja:Danielle jeszcze ponad 8 miesięcy mamy czas
*2 miesiące później *
Już od dwóch miesięcy nie widziałam chłopaków, ciekawe co u nich.Chciałabym do nich zajrzeć, ale Dan panikuje, że teraz muszę leżeć,dużo jeść i cały czas czyta książki o macierzyństwie .
Ja:Danielle, a może zajrzymy do chłopaków - dziewczyna wychyliła się z za drzwi i zaczęła kazanie
D: W twoim stanie nie powinnaś wychodzić, a jak paparazzi Cię zobaczą i któryś nie chcący Cię popchnie albo....a tak w ogóle to czemu nie jesteś w łóżku tylko paradujesz w krótkim rękawku po domu, idź się ubrać w ciepłą bluzę i pod kołdrę, a ja zrobię Ci herbatę
Ja:Oh kocham Cię, ale proszę wyjdźmy gdzieś
D:No dobra do chłopaków możemy, ale nigdzie więcej zrozumiano - spytała
Ja:Tak mamo - powiedziałam i zaczęłam się śmiać, a Dan razem ze mną.Jak już się ogarnęłyśmy założyłyśmy płaszcze bo akurat padało i pojechałyśmy razem do chłopaków.
L:Skarbie jak dobrze, że jesteś, wow Nathalie jak ładnie wyglądasz z brzuszkiem - zaśmiał się Liam
N:Nathalie wróciła - wydarł się blondasek po czym przytulił mnie i szepnął na ucho - to kiedy ten bigos - obydwoje zaczęliśmy się śmiać
H:Cześć Dan. O kogo moje zacne oczy widzą - uśmiechnął się Harry po czym zaczął się we mnie wtulać jak w misia
Ja: Ej uważaj teraz jest nas dwoje nie zapominaj o tym
H:A no tak, cześć Maliku juniorze, tutaj wujek Harry co tam u Ciebie - mówił śmiejąc się do mojego już zaokrąglonego brzucha
Lou:Uwaga niosę marchewki dla Nath, Dan i małego Malika - wydarł się Louis i nagle z za drzwi wyłonił się on, schudł to było zauważalne, a oczy tak jak przy naszym ostatnim spotkaniu zaczerwienione od płaczu, włosy rozczochrane jak nigdy, a na twarzy wymalowany smutek, powoli szedł w moją stronę, złapałam się delikatnie za brzuch chcąc go ukryć przed Zaynem, myślałam, że nie wiedział, ale chłopcy się wygadali
Z:Tęskniłem.....proszę wróć, proszę wróć - powiedział po czym łza spłynęła po jego policzku, nagle zdjął moje ręce z brzucha który próbowałam zakryć uklęknął i zaczął mówić - kochanie tata jest przy Tobie, żałuję,że nie byłem od początku, ale chciałbym zostać już do końca, pomóż mi namówić mamę, chociaż Ty byj po stronie tatusia....kocham Cię - powiedział, pocałował małego i wstał wiedziałam, że to będzie chłopiec, wtedy myślałam nad powrotem.....
I jak ?
Mam wrażenie, że nikt nie czyta :(

awww *.* zakończenie mi się podobało :3
OdpowiedzUsuńjeżeli masz czas to zajrzyj i jak chcesz skomentuj -> http://kochanki1d.blogspot.com/ xD
dużo osób go czyta tylko nie zostawiają śladu... :(
OdpowiedzUsuń