- Chciałem zapytać czy chcesz, chcecie jechać z nami ? - zapytał patrząc na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami, przytuliłam go i po cichu szepnęłam na ucho ,,Tak". Zayn podszedł do chłopaków oznajmiając, że pojedziemy z nimi, ale gdzieś tam w głębi miałam wątpliwości, że to zła decyzja.Z rozmyśleń wyrwała mnie Danielle i Eleonor, opowiedziałam im wszystko i razem uznałyśmy, że pójdziemy do lekarza i omówimy z nim tą sprawę.Zayn się o tym dowiedział i uparł, że to on ze mną pójdzie, więc Paul umówił nas na wizytę.
* Następnego dnia *
- Zayn szybciej zaraz się spóźnimy - już trzeci raz z kolei go wołałam, a on nadal siedział w łazience układając włosy
- Już biegnę kochanie - i tak rzeczywiście było zbiegał właśnie ze schodów i wszystko skończyłoby się pięknie gdyby nie to, że się wygrzmocił.Pomogłam mu wstać i poszliśmy do samochodu.Gdy dojechaliśmy zauważyłam, że Zayn się denerwuję, bardzo chce żebyśmy mogli pojechać z nim.
- Pan Malik i pani....- pielęgniarka nie zdążyła dokończyć bo Zayn zerwał się z krzesła odpowiadając, że to my.Weszliśmy do białego gabinetu i przywitaliśmy się z lekarzem.Przedstawiliśmy mu całą sytuację i oczekiwaliśmy odpowiedzi
- Oczywiście, że dziecko będzie mogło jechać z państwem, ale co miesiąc będą konieczne badania przed wyjazdem abyśmy mogli kontrolować ciąże, czy wszystko jest w porządku.Jeśli nic nie będzie się działo spokojnie będą mogli państwo zabrać malucha w podróż - i ja i Zayn ucieszyliśmy się gdy usłyszeliśmy odpowiedź umówiliśmy się na kolejną wizytę za miesiąc i wróciliśmy do domu.
* 5 miesięcy później *
Jutro mam termin porodu.Leżę w szpitalu, a obok mojego łóżka siedział Zayn z chłopcami oraz Danielle z Eleonor.Rozmawialiśmy i smialiśmy się gdy nagle poczułam straszny ból, zaczęłam głośno oddychać
- Malik to chyba już ! - krzyknęłam do Zayna, on sparaliżowany nie wiedział co ma robić.Po chwili zerwał się z krzesła i zaczął szybko biec krzycząc na korytarzu ,,Ona rodzi !".Danielle złapała mnie za rękę i próbowała uspokoić, Eleonor mówiła jak mam oddychać chłopcy nie wiedzieli co mają robić, więć krzyczeli jeden do drugiego ,,Zaraz będę wujkiem !".Na szczęście Zayn przybiegł z lekarzem i dzielnie stał przy moim łóżku na sali gdy ja przeżywałam najgorszy ból jaki kiedykolwiek czułam.Malik razem ze mną oddychał i krzyczał gdy lekarz kazał mi przeć.Ściskałam jego rękę tak mocno, że w pewnym momencie bałam się, że mu ją złamię.Po godzinnej męce na świat przyszedł nasz skarb - mały Javadd.Zayn dumnie trzymał go w ramionach gdy ja próbowałam wyrównać oddech.
- Cześć mały jestem twoim tatą - Malik uśmiechnął się do małego bawiąc się jego rączką - chcesz iść do mamusi - zapytał i położył mi małego na rękach.Był taki podobny do swojego taty.Te same wielkie brązowe oczy i długie rzęsy......
_______________________________________________________________
Długo mnie nie było, a rozdział krótki jak nigdy, ale nie mam czasu pisać :(
Przepraszam, od dzisiaj postaram się dodawać częściej :)
czwartek, 28 lutego 2013
sobota, 9 lutego 2013
Rozdział 14
.....zamkłam laptopa i próbowałam wyrzucić z pamięci to co było tam napisane.Poszłam do salonu, włączyłam telewizję i już miałam rozpocząć seans gdy do domu wparowała Dani z Elką
D: Cześć kochanie, jak się czujesz, przyniosłam Ci owoce - powiedziała całując mnie w policzek Dani
Ja : Dziękuję, dobrze - uśmiechłam się
El : Cześć kochanie, mam coś dla małego - powiedziała po czym dała mi małą torebeczkę w której była słodka, malutka marynareczka na której kieszonce było wyszyte imię małego
Ja : Dziękuję El, ona jest śliczna
D : No to jak idziemy na zakupy do pokoju małego ?
Ja : Ale musimy poczekać na chłopców
El : Nie musimy - powiedziała pokazując na drzwi które powoli zaczęły się otwierać
Ja : Cześć chłopcy - przywitałam się z nimi i przytuliłam
Z : No to jak idziemy ?
Wszyscy : Tak ! - odpowiedzieliśmy chórem, gdy dotarliśmy chłopcy mieli zająć się farbami, panelami, tapetą itp., a my z dziewczynami poszłyśmy kupić butelki, smoczek i masę ciuchów dla naszego maluszka.
Po 2-3 godzinach spotkaliśmy się przed jedną z galeri żeby jechać już do domu.Gdy dotarliśmy każdy pokazywał co kupił, okazało się, że Niall wykupił pół działu dziecięcego z jedzeniem, żeby Javadd nigdy nie był głodny.Chłopcy kupili niebieską farbę i ciemne panele
Ja : I dwie godziny zajęło wam kupienie farby i paneli - powiedziałam po czym z dziewczynami wybuchłyśmy śmiechem
Li : A wiesz ile było odcieni niebieskiego
H : Albo ile rodzai paneli
Lou : I to wszystko zgrać kolorystycznie
Z : I dobrać jakąś fajną tapetę na ścianę
D : Ale wy nie macie żadnej tapety
Li : wygonili nas z działu z tapetami na ścianę, bo trochę się porwała taka jedna
El : I tak sama się porwała
Lou : No, a później wywaliła się cała półka i wszystko leżało na podłodze
Z : A wszystko przez to, ze tapeta która nam się podobała była strasznie wysoko
H; My chcieliśmy ją mieć, więc zaczęliśmy wchodzić na tą półkę, a ona się wywaliła
N : Ja nic nie wiem byłem zajęty wybieraniem zupek, nie mogłem się zdecydować bo pomidorowa była tylko jedna, ale wolę rosół pomyślałem, że wezmę obydwa, ale jedna baba zabrała pomidorową, więc się z nią kłóciłem i mam - powiedział pokazując na słoiczek z zupką
Ja : Dobra zacznijmy lepiej remont tamtego pokoju, bo wasze opowieści mnie dobijają - powiedziałam i z dziewczynami poszłyśmy do przyszłego pokoju Java, chłopcy przynieśli farby wałki i zaczęliśmy malować, cali umalowani na niebiesko po około 2 godzinach malowania spojrzeliśmy na pomalowany już pokój
D : No chłopcy to teraz zakładajcie panele, meble mają przyjść wieczorem, a my idziemy się umyć i przebrać - dziewczyny miały u nas ciuchy bo często nocowały, mieliśmy trzy łazienki, jedną z wanną reszta z prysznicem, gdy wyszłyśmy już wykąpane i ubrane chłopcy nadal zakładali panele, więc my poszłyśmy przygotować kolacje, minęła godzina
El : Jest ich 5 i do tej pory zakładają panele - powiedziała z ironią w głosie Eleonor
Ja : Pójdę po nich - nie zdążyłam wejść na pierwszy schodek, a chłopcy już biegli
D : Dobrze, że jesteście przygotowałyśmy kolację
N : To wspaniale
* Pół godziny później *
Nadal siedzieliśmy przy stole zajadając się deserem przy rozmowie
Z : Kochanie możemy iść porozmawiać, muszę Ci coś powiedzieć
Ja : Jasne - gdy odeszliśmy już od stołu Zayn zaczął mówić
Z : Kochanie, za 8 miesięcy wyjeżdżamy w trasę - powiedział na jednym wdechu
Ja : Na ile ?
Z : Na 10 miesięcy
Ja : Czyli jak wrócisz Jav będzie miał rok i 1 miesiąc, chcesz mnie zostawić samą, nas samych wtedy kiedy będziesz najbardziej potrzebny - odpowiedziałam z podniesionym głosem
Z : Nathalie wysłuchaj mnie do końca
Ja : Dobrze...
Z : Chciałem zapytać czy chcesz, chcecie jechać z nami...............
D: Cześć kochanie, jak się czujesz, przyniosłam Ci owoce - powiedziała całując mnie w policzek Dani
Ja : Dziękuję, dobrze - uśmiechłam się
El : Cześć kochanie, mam coś dla małego - powiedziała po czym dała mi małą torebeczkę w której była słodka, malutka marynareczka na której kieszonce było wyszyte imię małego
Ja : Dziękuję El, ona jest śliczna
D : No to jak idziemy na zakupy do pokoju małego ?
Ja : Ale musimy poczekać na chłopców
El : Nie musimy - powiedziała pokazując na drzwi które powoli zaczęły się otwierać
Ja : Cześć chłopcy - przywitałam się z nimi i przytuliłam
Z : No to jak idziemy ?
Wszyscy : Tak ! - odpowiedzieliśmy chórem, gdy dotarliśmy chłopcy mieli zająć się farbami, panelami, tapetą itp., a my z dziewczynami poszłyśmy kupić butelki, smoczek i masę ciuchów dla naszego maluszka.
Po 2-3 godzinach spotkaliśmy się przed jedną z galeri żeby jechać już do domu.Gdy dotarliśmy każdy pokazywał co kupił, okazało się, że Niall wykupił pół działu dziecięcego z jedzeniem, żeby Javadd nigdy nie był głodny.Chłopcy kupili niebieską farbę i ciemne panele
Ja : I dwie godziny zajęło wam kupienie farby i paneli - powiedziałam po czym z dziewczynami wybuchłyśmy śmiechem
Li : A wiesz ile było odcieni niebieskiego
H : Albo ile rodzai paneli
Lou : I to wszystko zgrać kolorystycznie
Z : I dobrać jakąś fajną tapetę na ścianę
D : Ale wy nie macie żadnej tapety
Li : wygonili nas z działu z tapetami na ścianę, bo trochę się porwała taka jedna
El : I tak sama się porwała
Lou : No, a później wywaliła się cała półka i wszystko leżało na podłodze
Z : A wszystko przez to, ze tapeta która nam się podobała była strasznie wysoko
H; My chcieliśmy ją mieć, więc zaczęliśmy wchodzić na tą półkę, a ona się wywaliła
N : Ja nic nie wiem byłem zajęty wybieraniem zupek, nie mogłem się zdecydować bo pomidorowa była tylko jedna, ale wolę rosół pomyślałem, że wezmę obydwa, ale jedna baba zabrała pomidorową, więc się z nią kłóciłem i mam - powiedział pokazując na słoiczek z zupką
Ja : Dobra zacznijmy lepiej remont tamtego pokoju, bo wasze opowieści mnie dobijają - powiedziałam i z dziewczynami poszłyśmy do przyszłego pokoju Java, chłopcy przynieśli farby wałki i zaczęliśmy malować, cali umalowani na niebiesko po około 2 godzinach malowania spojrzeliśmy na pomalowany już pokój
D : No chłopcy to teraz zakładajcie panele, meble mają przyjść wieczorem, a my idziemy się umyć i przebrać - dziewczyny miały u nas ciuchy bo często nocowały, mieliśmy trzy łazienki, jedną z wanną reszta z prysznicem, gdy wyszłyśmy już wykąpane i ubrane chłopcy nadal zakładali panele, więc my poszłyśmy przygotować kolacje, minęła godzina
El : Jest ich 5 i do tej pory zakładają panele - powiedziała z ironią w głosie Eleonor
Ja : Pójdę po nich - nie zdążyłam wejść na pierwszy schodek, a chłopcy już biegli
D : Dobrze, że jesteście przygotowałyśmy kolację
N : To wspaniale
* Pół godziny później *
Nadal siedzieliśmy przy stole zajadając się deserem przy rozmowie
Z : Kochanie możemy iść porozmawiać, muszę Ci coś powiedzieć
Ja : Jasne - gdy odeszliśmy już od stołu Zayn zaczął mówić
Z : Kochanie, za 8 miesięcy wyjeżdżamy w trasę - powiedział na jednym wdechu
Ja : Na ile ?
Z : Na 10 miesięcy
Ja : Czyli jak wrócisz Jav będzie miał rok i 1 miesiąc, chcesz mnie zostawić samą, nas samych wtedy kiedy będziesz najbardziej potrzebny - odpowiedziałam z podniesionym głosem
Z : Nathalie wysłuchaj mnie do końca
Ja : Dobrze...
Z : Chciałem zapytać czy chcesz, chcecie jechać z nami...............
sobota, 2 lutego 2013
Rozdział 13
N: Jest coś do jedzenia, jestem strasznie głodny - powiedział Nialler po czym na przywitanie dał mi buziaka w policzek
Ja: Jasne, zaraz zrobię wam śniadanie siadajcie
H: Pić - wydarł się skacowany loczek
Ja: Proszę Hazza - uśmiechnęła się do niego i podałam szklankę wody
Li: Jestem, co u was nic się nie stało przez noc, wszyscy żyją - spytał Liam
Ja: Nic ciekawego, wszystko w porządku i myślę, że jeszcze nikt nie umarł
Lou: Cześć wszystkim są marchewki
Ja: Cześ Lou marchewki są na drugiej półce w lodówce
Lou: Dziękuję Natch - uśmiechnął się do mnie ciepło
Ja: Chłopcy śniadanie - powiedziałam i usiadłam do stołu zajadając się naleśnikami z nutellą
N: Mmm.....pyszne, Nathalie robi najlepsze naleśniki na świecie - mówił Niall z pełną buzią
Ja: Dziękuję, a i mam już pomysł co jutro zrobię na obiad
N: Cooooo ? - spytał ucieszony Niall
Li: Oj Natch nie musisz wszystkiego robić, powinnaś odpoczywać
Ja: Proszę Liam ja całe dnie siedzę w domu sama albo przychodzi Dani z El, ale wtedy to już nic nie mogę zrobić jest tylko ,, Natch kochanie połóż się", ,,Nathalie może coś zjesz" , ,, wyglądasz jakoś blado idź spać ", więc chociaż obiad wam ugotuje.
N: No to co będzie, co - blondas nie mógł się już doczekać
Ja: Nie powiem, jak wrócicie z wywiadu to obiad będzie już czekał
N: No dobrze to ja chcę już skończyć ten dzień, idę spać wtedy szybciej minie czas i szybciej będzie obiad - powiedział i pobiegła na górę tak jak reszta, powoli zaczęłam zbierać talerze
Z: Pomogę Ci
Ja: Dziękuję
Z: Natch pójdziemy jutro na zakupy, chcę kupić naszemu maleństwu łóżeczko - uśmiechnął się
Ja: Jeśli nie będziesz zmęczony wywiadem to oczywiście możemy iść
Z: To fajnie wiem już nawet gdzie może być pokój naszego dzidziusia, możemy razem go urządzić, a chłopcy nam pomogą w malowaniu
Ja: No dobrze to kiedy zaczynamy tatusiu - zaśmiałam się
Z: Może pojutrze mamusiu - spytał również się śmiejąc - o patrz - powiedział i pobiegł do salonu - tutaj Jav będzie siedział i bawił się samochodzikami, tu będzie siedział z Niallem i jadł podwieczorek, tu Liam będzie czytał mu książeczki, tam Lou będzie oglądał z nim bajki, o a tutaj Hazza będzie bawił się z nim w koty, a w tym miejscu będę robił z nim samolocik latając tutaj, tu i jeszcze tam, a tu - krzyknął z góry - spłodzimy jego siostrzyczkę - zaczęłam się śmiać i poszłam na górę do Zayna
Ja: Nie wiem czy Niall podzieli się jedzeniem z małym
Z: Wiesz Nathalie, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, bez was chcę zawsze być z wami, już na zawsze dopóki śmierć nas nie rozłączy - skończył po czym przytulił się do mnie ręką masując już widoczny ciązowy brzuszek
* następnego dnia*
Zeszłam wolno na dół, Zayna i chłopców już nie było, postanowiłam odwiedzić twittera, zaraz po zjedzeniu śniadania.Widomość która rzuciła mi się w oczy to ,,Nareszcie we dwoje, a nawet we troje.Kocham Zaile <3", a pod spodem zdjęcie artykułu dzisiejszej gazety na którym byłam ja stojąca przy kuchennym blacie i Zayn śmiejący się pokazując miejsce w którym Niall będzie obżerał się z Javem.Przez chwilę byłam w szoku, a po chwili zaczęłam przeglądać kolejne tweety większość z nich była pozytywna, ale były też takie w których pisali, że biorę go na dziecko, jestem z nim dla kasy, póściłam się i go okłamuję.Gdy to czytałam w oczach miałam łzy.....
Ja: Jasne, zaraz zrobię wam śniadanie siadajcie
H: Pić - wydarł się skacowany loczek
Ja: Proszę Hazza - uśmiechnęła się do niego i podałam szklankę wody
Li: Jestem, co u was nic się nie stało przez noc, wszyscy żyją - spytał Liam
Ja: Nic ciekawego, wszystko w porządku i myślę, że jeszcze nikt nie umarł
Lou: Cześć wszystkim są marchewki
Ja: Cześ Lou marchewki są na drugiej półce w lodówce
Lou: Dziękuję Natch - uśmiechnął się do mnie ciepło
Ja: Chłopcy śniadanie - powiedziałam i usiadłam do stołu zajadając się naleśnikami z nutellą
N: Mmm.....pyszne, Nathalie robi najlepsze naleśniki na świecie - mówił Niall z pełną buzią
Ja: Dziękuję, a i mam już pomysł co jutro zrobię na obiad
N: Cooooo ? - spytał ucieszony Niall
Li: Oj Natch nie musisz wszystkiego robić, powinnaś odpoczywać
Ja: Proszę Liam ja całe dnie siedzę w domu sama albo przychodzi Dani z El, ale wtedy to już nic nie mogę zrobić jest tylko ,, Natch kochanie połóż się", ,,Nathalie może coś zjesz" , ,, wyglądasz jakoś blado idź spać ", więc chociaż obiad wam ugotuje.
N: No to co będzie, co - blondas nie mógł się już doczekać
Ja: Nie powiem, jak wrócicie z wywiadu to obiad będzie już czekał
N: No dobrze to ja chcę już skończyć ten dzień, idę spać wtedy szybciej minie czas i szybciej będzie obiad - powiedział i pobiegła na górę tak jak reszta, powoli zaczęłam zbierać talerze
Z: Pomogę Ci
Ja: Dziękuję
Z: Natch pójdziemy jutro na zakupy, chcę kupić naszemu maleństwu łóżeczko - uśmiechnął się
Ja: Jeśli nie będziesz zmęczony wywiadem to oczywiście możemy iść
Z: To fajnie wiem już nawet gdzie może być pokój naszego dzidziusia, możemy razem go urządzić, a chłopcy nam pomogą w malowaniu
Ja: No dobrze to kiedy zaczynamy tatusiu - zaśmiałam się
Z: Może pojutrze mamusiu - spytał również się śmiejąc - o patrz - powiedział i pobiegł do salonu - tutaj Jav będzie siedział i bawił się samochodzikami, tu będzie siedział z Niallem i jadł podwieczorek, tu Liam będzie czytał mu książeczki, tam Lou będzie oglądał z nim bajki, o a tutaj Hazza będzie bawił się z nim w koty, a w tym miejscu będę robił z nim samolocik latając tutaj, tu i jeszcze tam, a tu - krzyknął z góry - spłodzimy jego siostrzyczkę - zaczęłam się śmiać i poszłam na górę do Zayna
Ja: Nie wiem czy Niall podzieli się jedzeniem z małym
Z: Wiesz Nathalie, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, bez was chcę zawsze być z wami, już na zawsze dopóki śmierć nas nie rozłączy - skończył po czym przytulił się do mnie ręką masując już widoczny ciązowy brzuszek
* następnego dnia*
Zeszłam wolno na dół, Zayna i chłopców już nie było, postanowiłam odwiedzić twittera, zaraz po zjedzeniu śniadania.Widomość która rzuciła mi się w oczy to ,,Nareszcie we dwoje, a nawet we troje.Kocham Zaile <3", a pod spodem zdjęcie artykułu dzisiejszej gazety na którym byłam ja stojąca przy kuchennym blacie i Zayn śmiejący się pokazując miejsce w którym Niall będzie obżerał się z Javem.Przez chwilę byłam w szoku, a po chwili zaczęłam przeglądać kolejne tweety większość z nich była pozytywna, ale były też takie w których pisali, że biorę go na dziecko, jestem z nim dla kasy, póściłam się i go okłamuję.Gdy to czytałam w oczach miałam łzy.....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)