czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 15

- Chciałem zapytać czy chcesz, chcecie jechać z nami ? - zapytał patrząc na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami, przytuliłam go i po cichu szepnęłam na ucho ,,Tak". Zayn podszedł do chłopaków oznajmiając, że pojedziemy z nimi, ale gdzieś tam w głębi miałam wątpliwości, że to zła decyzja.Z rozmyśleń wyrwała mnie Danielle i Eleonor, opowiedziałam im wszystko i razem uznałyśmy, że pójdziemy do lekarza i omówimy z nim tą sprawę.Zayn się o tym dowiedział i uparł, że to on ze mną pójdzie, więc Paul umówił nas na wizytę.
* Następnego dnia *
- Zayn szybciej zaraz się spóźnimy - już trzeci raz z kolei go wołałam, a on nadal siedział w łazience układając włosy
- Już biegnę kochanie - i tak rzeczywiście było zbiegał właśnie ze schodów i wszystko skończyłoby się pięknie gdyby nie to, że się wygrzmocił.Pomogłam mu wstać i poszliśmy do samochodu.Gdy dojechaliśmy zauważyłam, że Zayn się denerwuję, bardzo chce żebyśmy mogli pojechać z nim.
- Pan Malik i pani....- pielęgniarka nie zdążyła dokończyć bo Zayn zerwał się z krzesła odpowiadając, że to my.Weszliśmy do białego gabinetu i przywitaliśmy się z lekarzem.Przedstawiliśmy mu całą sytuację i oczekiwaliśmy odpowiedzi
- Oczywiście, że dziecko będzie mogło jechać z państwem, ale co miesiąc będą konieczne badania przed wyjazdem abyśmy mogli kontrolować ciąże, czy wszystko jest w porządku.Jeśli nic nie będzie się działo spokojnie będą mogli państwo zabrać malucha w podróż - i ja i Zayn ucieszyliśmy się gdy usłyszeliśmy odpowiedź umówiliśmy się na kolejną wizytę za miesiąc i wróciliśmy do domu.
* 5 miesięcy później *
Jutro mam termin porodu.Leżę w szpitalu, a obok mojego łóżka siedział Zayn z chłopcami oraz Danielle z Eleonor.Rozmawialiśmy i smialiśmy się gdy nagle poczułam straszny ból, zaczęłam głośno oddychać
- Malik to chyba już ! - krzyknęłam do Zayna, on sparaliżowany nie wiedział co ma robić.Po chwili zerwał się z krzesła i zaczął szybko biec krzycząc na korytarzu ,,Ona rodzi !".Danielle złapała mnie za rękę i próbowała uspokoić, Eleonor mówiła jak mam oddychać chłopcy nie wiedzieli co mają robić, więć krzyczeli jeden do drugiego ,,Zaraz będę wujkiem !".Na szczęście Zayn przybiegł z lekarzem i dzielnie stał przy moim łóżku na sali gdy ja przeżywałam najgorszy ból jaki kiedykolwiek czułam.Malik razem ze mną oddychał i krzyczał gdy lekarz kazał mi przeć.Ściskałam jego rękę tak mocno, że w pewnym momencie bałam się, że mu ją złamię.Po godzinnej męce na świat przyszedł nasz skarb - mały Javadd.Zayn dumnie trzymał go w ramionach gdy ja próbowałam wyrównać oddech.
- Cześć mały jestem twoim tatą - Malik uśmiechnął się do małego bawiąc się jego rączką - chcesz iść do mamusi - zapytał i położył mi małego na rękach.Był taki podobny do swojego taty.Te same wielkie brązowe oczy i długie rzęsy......

_______________________________________________________________

Długo mnie nie było, a rozdział krótki jak nigdy, ale nie mam czasu pisać :(
Przepraszam, od dzisiaj postaram się dodawać częściej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K