czwartek, 27 czerwca 2013

Imagin o Harrym

Do domu wszedł Liam rzucając jakże monotonne i niechętne cześć w stronę swoich 3 przyjaciół.Trzech ? Jak to ?
- Gdzie Loczek ? - zapytał lekko poddenerwowany
- A jak myślisz ? - odpowiedział pytaniem na pytanie zasmucony Zayn. Daddy wiedział już gdzie ma iść.Wsiadł w samochód i skierował się na lotnisko. Harreh stał przemoczony do suchej nitki trzymając w ręku gitarę, śpiewając piosenkę której nikt wcześniej nie słyszał, a po jego policzku spływały łzy.
- Harry czemu tu stoisz ?
- Czekam
- Na kogo ?
- Na nią, czekam na moją księżniczkę
- Styles choć jesteś cały mokry, poczekamy na nią razem w domu - czemu Payne tak powiedział ? Doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli powie coś innego jego przyjaciel nie będzie chciał nigdzie się ruszyć. Lokowaty niechętnie wszedł do auta, gdy tylko dojechali, wyszedł i skierował się prosto do pokoju unikając spojrzeń chłopców. Usiadł przy oknie z którego miał idealny widok prosto na podjaz w końcu tak bardzo chciał żebyś wróciła.Nie zdawał sobie sprawy, że już nigdy Cię nie zobaczy, nie dotknie.Zachowywał się jak dziecko które nie wie co to znaczy śmierć.W końcu w Zaynie coś pękło nie mógł tego wytrzymać chociaż również cierpiał, wszyscy cierpieli.Poszedł na górę i wpadł do pokoju Harrego
- Co robisz - zapytał choć dobrze znał odpowiedź
- Czekam na moją [T.I]
- Po co to robisz, po co codziennie jeździsz na to cholerne lotnisko i siedzisz w tym pieprzonym oknie skoro wiesz, że ona już nigdy nie wróci ? Po co ? - powiedział patrząc Harremu prosto w oczy
- Nie mów tak ona wróci,musi...- wydusił z siebie obniżając głos przy ostatnim słowie.
- Ona nie wróci. Zrozum, nam wszystkim jest ciężko bez niej, bez jej uśmiechu, przepysznych obiadów i głupich czasem bezsensownych żartów. Wiem, że ją kochałeś, ale czas zapomnieć i zacząć nowe życie, rozumiesz ?! - ponownie patrząc mu w oczy wypowiedział słowa które tak bardzo zraniły chłopaka
- Ona wróci rozumiesz ?! Musi wrócić ?! A Ty mnie nie pouczaj nawet nie wiesz co to jest miłość ! Co dzień nowa dziewczyna, to jest dla Ciebie idealne życie ?! Bo dla mnie nie ! Zakochałem się w niej, była dla mnie najważniejsza na świecie, a teraz nie żyje bo jakiś głupi pilot nie potrafił wyhamować ! Wiesz co powiedziała przedtem jak zginęła ?! Czekaj na mnie Harry, niedługo wrócę. I czekam wciąż, czekam, bo ona wróci.Zawsze wracała i tym razem też tak będzie wróci, położy się koło mnie, a ja obejmę ją z całej siły powtarzając jaka jest dla mnie ważna.Zobaczysz ona wróci....wróci...- wykrzyczał, a końcowe wyrazy powiedział zsuwając się po ścianie opadając z sił i płacząc.Przysunął kolana do klatki piersiowej i nadal łkał.Tak bardzo mu Ciebie brakowało
- Przepraszam Hazz, nie powinienem tego mówić, masz rację ona wróci, a teraz śpij - Zayn przytulił go siebie wypowiadając jeszcze kilka razy ,,wróci" i pocierając delikatnie ramię chłopaka, który po chwili zasnął.Przeniósł go na łóżko i wyszedł cicho zamykając drzwi.A Harry ? Harremu śnił się jego cały świat, śniłaś mu się Ty.

____________________________________________________________________

Nie napisałam dwóch imaginów dla Magdy, ale to dlatego, że w moim życiu nie działo się jakoś najlepiej i nie miałam ochoty na wesołe imaginy :( Dlatego macie takiego smutaska z Harrym.Obiecuję oczywiście, że napiszę tamte dwa imaginy jak tylko wpadnie mi jakiś pomysł do głowy.

sobota, 1 czerwca 2013

Imagin z Zaynem dla Kingi ♥

Ból, strach przerażenie, zazdrość i to ostatnie najtrudniejsze - odrzucenie.Rozwód rodziców i to jak ona bardzo się zmieniła pod wpływem zupełnie nie znanej Ci osoby było dla Ciebie zbyt trudne.Samotne noce, a czasem nawet dnie, brak wsparcia od brata, ignorowanie przez mamę, brak zainteresowania ze strony ojca - normalnemu człowiekowi trudno było to wszystko zrozumieć.No, ale jak to ona zawsze uśmiechnięta, wesoła, ona jest nieszczęśliwa ? Tak właśnie tak.Bałaś się zwierzyć komukolwiek, bałaś się, że przyjaciele się odwrócą i zostaniesz kompletnie sama.Wolałaś założyć maskę przybierając uśmiech i udając szczęśliwą.Rodzina wciąż powtarzała Ci, że każdy ma prawo kochać.Zrozumiałaś, ale czemu twoim kosztem.Czemu jak prosisz o pomoc w głupiej pracy domowej ona nie ma czasu, czemu gdy chcesz jej coś powiedzieć ona myślami jest gdzie indziej, czemu stała się taka samolubna ? Nie wiedziałaś, że coś,a  raczej ktoś może ją tak zmienić.Wiele razy proponowała Ci żeby go poznała, ale po co masz poznawać człowieka, który tak diametralnie zmienił twoje życie i to w dodatku na złe ? Nikt nie rozumiał twojego bólu, nikt nie wiedział, że gdy jesteś sama płaczesz, że tak strasznie cierpisz.Miałaś dość, nie potrafiłaś już zaspokoić swojego psychicznego bólu, nie wystarczył już płacz, krzyk w poduszkę potrzebowałaś czegoś co dawałoby Ci ukojenie.
Dzisiaj nadszedł kolejny taki dzień, byłaś sama.Twój brat pojechał do dziewczyny, mama do niego wtedy zrobiłaś to po raz pierwszy.Poszłaś do sklepu i choć było tak strasznie zimno szłaś bez kurtki, dzięki wiatrowi i śniegu który wtedy widoczny był jeszcze na ulicy byłaś spokojniejsza.Gdy dotarłaś już do marketu szybko zaważyłaś to czego szukałaś.Wróciłaś do domu.Włączyłaś swoją ulubioną piosenkę i zrobiłaś pierwsze cięcie nowo zakupioną żyletką.Co czułaś ? Ból ? Nie - czułaś to co chciałaś poczuć, ukojenie, ulgę.Zadałaś sobie kolejne rany gdy nagle zapragnęłaś czegoś jeszcze.Wyprowadzki.Nie chciałaś żyć wśród ludzi przez których czułaś się nie potrzebna, niekochana.Już wcześniej zbierałaś na wyjazd do Wielkiej Brytanii i chciałaś tam wyjechać, ale bałaś się zostawić mamę samą.Teraz gdy już odnalazła sobie drogę u boku kogoś innego mogłaś to zrobić.Szybko się spakowałaś, postanowiłaś przenocować w hotelu niedaleko lotniska zanim kupisz bilety.Dobrze wiedziałaś, że nie będzie Cię tam stać nawet na jakiekolwiek małe mieszkanko, więc przygotowana byłaś na spędzenie kolejnych nocy lub tygodni na dworze.Drugiego dnia kupiłaś bilety, w drodze do Anglii usnęłaś.Obudziłaś się na miejscu., zabrałaś walizkę i.....no właśnie co dalej.Przecież nie znałaś Londynu, nie wiedziałaś gdzie iść.Długo szwendałaś się po tym wielkim mieście.Gdy twoje stopy były już zdarte, a żołądek skręcał się z głodu wyciągnęłaś swoją ,,przyjaciółkę" i zadawałaś sobie kolejne rany z których wryłaś inicjały Twojej mamy.Z przyjemnością patrzyłaś na krew która mieszała się z Twoimi łzami.Nagle poczułaś jak ktoś siada obok Ciebie, obejmuje ramieniem i przytula do swojego torsu.Nie wiedziałaś kto to. Delikatnie uniosłaś głowę.Twoim oczom ukazał się wysoki brunet, który wpatrywał się w Ciebie ze smutkiem
- Hej, mała rozchmurz się i nie rób tego już więcej - powiedział wyciągając z kieszeni chusteczkę którą wytarł krew na Twoim nadgarstku
- zostaw - powiedziałaś odpychając rękę chłopaka
- proszę daj sobie pomóc i lepiej stąd chodźmy bo nasze zdjęcia będą niedługo we wszystkich gazetach - nie chciałaś iść, ale on wtedy wziął Cie na ręce.Byłaś tak bardzo zmęczona, że usnęłaś.Obudziłaś się w wielkiej sypialni, a na łóżku siedział ten chłopak - Jestem Zayn, a Ty to za pewne [T.I].Twój telefon dzwonił  i odebrałem, przepraszam. - powiedział siadając obok Ciebie na łóżku
- Dziękuję Zayn - powiedziałaś, a w twoich oczach zgromadziły się łzy
- Skarbie nie płacz - powiedział przytulając Cię do siebie - tak bardzo chciałbym Cię pocieszyć - nic nie odpowiedziałaś tylko jeszcze mocniej wtuliłaś się w jego tors.Po kilku minutach jednak zadałaś pytanie - skąd znasz moje imię
- ta kobieta która dzwoniła często je wymawiała, nic po za tym nie zrozumiałem mówiła w innym języku, była bardzo zdenerwowana lepiej do niej oddzwoń - powiedział podając Ci telefon.Wyszłaś z pokoju i wykręciłaś numer do twojej mamy wiedziałaś, że to nie będzie łatwa rozmowa.Powiedziałaś jej tylko, że jesteś w Londynie i w najbliższym czasie nie wrócisz do Polski dodając tak wiele znaczące dla Ciebie ,,Kocham Cię mamo" .Wróciłaś do pokoju w którym był Zayn i wtedy zrozumiałaś, że to nie taki zwykły chłopak.,,One Direction" tak właśnie nazywał się zespół w którym śpiewał słynny Zayn Malik.Tym bardziej nie chciałaś u niego zostać.Zabrałaś swoją walizkę i chciałaś już wyjść z domu gdy on Cię zatrzymał
- [T.I] proszę nie odchodź zostań tu, nie chcę żebyś znowu to zrobiła - powiedział pokazując na twój nadgarstek.Zgodziłaś się.Zostałaś.
*2 tygodnie później*
Nadal jesteś u Zayn`a, a raczej u chłopców, bo jak się później okazało reszta załogi również tam mieszka. Zaprzyjaźniłaś się ze wszystkimi.Bardzo pilnowali abyś nigdy więcej nie wzięła do ręki żyletki.Dziękowałaś Bogu, że wtedy zgodziłaś się tutaj zostać, zyskałaś wspaniałych przyjaciół, dom i tak jakby rodzinę Directioners które tak strasznie Cię pokochały.Często organizowałaś spotkania i opowiadałaś dziewczynom przygody z życia One Direction jeśli oczywiście chłopcy Ci pozwolili. Mama często do Ciebie dzwoniła i namawiała do powrotu jednak tutaj miałaś to co kochałaś i o czym zawsze marzyłaś.Dzisiaj jak co piątek siedzieliście wszyscy razem oglądając wasz ulubiony film.Gdy się skończył Zayn zaproponował Ci spacer.Szliście waszą ulubioną drogą, często chodziliście na spacery.Nagle zaczęło padać. Zayn okrył Cię swoją kurtką, a sam bieg przemoczony do suchej nitki nagle zatrzymałaś się i powiedziałaś
- jak byłam mała uwielbiałam deszcz - zaczęłaś się śmiać i kołować na środku ulicy - i wiesz co ? moim marzeniem zawsze był pocałunek w deszczu - wtedy Malik podszedł do Ciebie, delikatnie złapał Cię za podbródek, złączają wasze usta
- Zayn - powiedziałaś po chwili
- Tak ?
- Daj mi miłość

________________________________________________________________________

Kinga mam nadzieję, że ci się spodoba, ale osobiście uważam, że spieprzyłam koniec.Ogólnie dodaje go dosyć późno bo nie miałam wcześniej czasu go napisać dopiero dzisiaj naszła mnie wena.Wiem, że koniec miał być wesoły,  trochę nie wyszło chociaż w sumie taki jest, ale bez takiego bajkowego happy endu typu ,,żyli długo i szczęśliwie" czy ,,byliście małżeństwem i mieliście dwójkę wspaniałych dzieci ".Przepraszam jeśli zawaliłam :( Jeśli macie jeszcze jakieś prośby co do imaginów to tak jak pisałam
Warunki
1.Imię
2.Jaki imagin ma być < wesoły, smutny, +18>
I to wszystko.
Pa pa :*
Natala ♥
Szablon by S1K