....Następnie pielęgniarka zabrała maluszka, a ja zostałam przewieziona na salę.
- Natch wszystko okej ? - zapytała zatroskanym głosem Danielle - jak się czujesz ? - spytał równie przejęty Liam - A może głodna ? - powiedział jak zawsze głodny Niall, nie zdążyłam jednak odpowiedzieć na żadne pytanie, bo do sali wszedł dumny Malik z naszym skarbem na rękach, jedyne co mnie dziwiło to to, że się nie bał, że go upuści większość młodych ojców się boi.Wszyscy po kolei zaczęli oglądać małego który już słodko spał w moich objęciach.Nie pozwoliłam im wychwalać go mówić, że jest słodki żeby go nie zauroczyli, ale i tak mówili szeptem myśląc, że nie usłyszę.Po chwili do szpitala weszli zabiegani rodzice Zayna których szczerze mówiąc widziałam i miałam okazję porozmawiać raz.
- witaj synku, dzień dobry Nathalie jak się miewa mój wnuczek, pokazuj go, szybko - zaśmiała się mama Malika, po czym podeszła do mojego łóżka - jaki on podobny do Zayna, jak skórę zdjąć - powiedziała, aż łza zakręciła jej się w oku, w tym samym momencie malutki otworzył zaspane oczka, zauważyłam jak tata Malika przygląda się wnukowi z zachwytem - che pan go ponosić - zapytałam - już nie pamiętam jak to jest trzymać takie maleństwo na rękach - powiedział zabierając małego, a ten jak na znak zadowolenia uśmiechnął się do swojego dziadka pan Malik razem z żoną podeszli do okna zabierając Java, Zayn usiadł obok mnie złapał moją rękę ucałował mnie w czoło i podziękował
- za co ? - spytałam chłopaka - za to, że mi wybaczyłaś, że zapomniałaś o tym co zrobiłem, że urodziłaś mi ślicznego synka dziękuję za to, że jesteś - powiedział, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, otarłam ją i uśmiechnęłam się przyjaźnie do niego po czym złożyłam pocałunek na jego delikatnych ustach, czułam jak się uśmiecha, oderwaliśmy się od siebie, a ja delikatnie potargałam jego idealnie ułożone włosy śmiejąc się z nieładu który zapanował na jego głowie - pożałujesz tego - śmiesznie na mnie spojrzał i już chciał zacząć łaskotać gdy podeszła do nas wcześniej kłócąca się o to kto będzie pierwszy zajmował się małym grupka najlepszych przyjaciół - uzgodniliśmy, że w parach w konkretne dni tygodnia będziemy zajmować się Javaddem, ja i Liam w poniedziałki, El i Lou w środy, a Harry z Niallerem w piątki, doliczyliśmy jeszcze państwa Malik we wtorki albo czwartki natomiast w weekend wszyscy razem będziemy się nim zajmować - powiedziała jak zwykle zorganizowana Dani - O nie, ja też chcę spędzać czas z moim synem, będę z nim od rana do wieczora niezależnie kto będzie miał dyżur - oburzył się Zayn - spokojnie synku, uważam, że najlepiej będzie jak nie będziemy ustalać żadnego grafiku jak Nathalie i Zayn będą chcieli zostać sami to któreś z nas pobawi się z małym przystojniaczkiem, a teraz malutki śpi, więc my zostawmy rodziców samych ze swoim skarbem dobrze ? - spytała pani Malik, wszyscy przytaknęli i wyszli,a ja położyłam Java w szpitalnym łóżeczku - rodziców, jak to pięknie brzmi prawda skarbie - zapytał Zayn i chwilę po tym mnie pocałował.Siedzieliśmy i rozmawialiśmy ustalając różne rzeczy związane z wyjazdem w trasę, mówiłam właśnie o tym, że Paul powiedział, że zorganizował specjalne pomieszczenie w którym nie będzie tak bardzo głośno żeby Jav mógł słuchać jak tata śpiewa, gdy nagle przerwał mi Zayn - Kocham Cię - powiedział patrząc w moje oczy, po moim ciele przeszedł delikatny dreszcz przez wypowiedziane na moje ucho słowa - Ja Ciebie też - odpowiedziałam, a chłopak oparł głowę o moje czoło całując mnie w czubek nosa - jesteś moją księżniczką, zawsze nią będziesz - nasze usta właśnie miały się złączyć gdy usłyszałam płacz dziecka, naszego dziecka, nie zdążyłam nawet się ruszyć, a Zayn już chodził wokół sali śpiewając małemu piosenkę, uspokoił się trochę, ale wiedziałam, że czas na karmienie, pielęgniarka jeszcze przed porodem dała mi rozpiskę co ile mniej więc musi jeść i wybiła właśnie ta godzina - dobrze, chyba ktoś tutaj jest głodny - powiedziałam i podeszłam do Malika zabierając malucha, usiadłam wygodnie na łóżku z lekkim strachem w końcu pierwszy raz miałam karmić dziecko.Odkryłam pierś i przysunęłam delikatnie małego, on delikatnie przyssał się do mojej brodawki zajadając się mlekiem.Zayn siedział wpatrzony w nas jak w obrazek.Skończyłam karmić małego i wzięłam go na ręce delikatnie klepiąc po pleckach czekając aż mu się odbije, później jednak nie nacieszyłam się nim zbyt długo bo Malik strasznie chciał jak najszybciej mieć synka w swoich ramionach.I tak minęły 3 dni, wreszcie mogłam wrócić do domu.Zayn siedział u mnie już od 7 chociaż do domu wypisali mnie dopiero o 20 dzięki czemu mogłam się wyspać nie wstając do małego pomimo tego, że uwielbiałam to jak uspokajał się na moich rękach. - Nareszcie w domu - powiedziałam gdy tylko przekroczyłam próg, zaniosłam małego do jego pokoju dy Zayn taszczył walizkę.Po chwili poczułam dobrze znane mi ręce obejmujące mnie w talii wiedziałam, że najchętniej zabrałby małego ode mnie i chodził z nim po całym domu, ale malutki właśnie zasnął.Położyłam go w łóżeczku i położyłam się na łóżku kładąc głowę na klatce piersiowej Malik - Tęskniłem, nie miałem się nawet do kogo przytulic - powiedział i przyciągnął mnie mocno do siebie obejmując silnymi ramionami, całując w czoło, chociaż było jeszcze wcześnie usnęłam tak wtulona w niego.
- Cii kochanie śpij ja pójdę - powiedział Zayn gdy chciałam wstać bo mały zaczął płakać.Dał mi buziaka w czoło i poszedł do małego pokoiku obok, a ja spojrzałam na zegarek.3 rano, chyba każda kobieta chciałaby usłyszeć słowa które przed chwilą powiedział Malik.Jest wspaniały pomyślałam i zakradłam się po cichu do pokoju małego patrząc jak Jav już usypiał na rękach swojego taty podczas gdy on śpiewał mu kołysankę, położył go bezszelestnie do łóżeczka i nie chcąc go obudzić na palcach chciał wyjść z pokoju - kochanie czemu ni śpisz - zapytał, jego wyraz twarzy śmiesznie komponował się z potarganymi i odstającymi na wszystkie strony włosami - nie mogłam się oprzeć, uwielbiam patrzeć jak usypiasz Javadda, wyglądasz wtedy tak słodko wpatrując się w oczy naszego skarba i śpiewając mu kołysankę - dokończyłam, a Malik wziął mnie na ręce i przeniósł do pokoju, położył mnie na łóżku, pocałował w nos życzył mi kolorowych snów i wtulając się we mnie jak w pluszowego misia zasnął, a ja razem z nim......
________________________________________________________________
Kto dotrwał do końca na prawdę gratuluję :) Rozdział wyszedł naprawdę długi i szczerze mówiąc nie śniło mi się nawet przestawać dopóki nie zobaczyłam jaki jest długi.Mam nadzieję, że się spodoba.Proszę piszcie opinie w komentarzach bo nie wiem czy dalej pisać :(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz