......Ja: gdzie byłaś
D: byłam u chłopaków i ,,gadałam" z Zaynem, on jest w okropnym stanie, a nawet gorzej fryzura rozwalona, oczy spuchnięte i czerwone, a rękaw miał mokry od wycierania łez, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia powiedziałam mu kilka słów i wyszłam
N:Na prawdę nie musiałaś tam iść, a teraz muszę jechać tam po rzeczy mogłabyś poprosić Liama żeby zabrał gdzieś Zayn, nie chcę go widzieć
D: Rozumiem, już do niego dzwonie
Po pięciu minutach wróciła
Ja:I co ?
D: Postara się, ale niczego nie obiecuje, Zayn nie chce wyjść z pokoju, a co dopiero wyjść na miasto
Ja:Dobrze jedźmy już mam nadzieję, że go nie spotkam
D: Jak chcesz mogę pojechać sama,a Ty odpoczniesz
Ja: Nie dziękuję, wystarczy jak ze mną pojedziesz, chcę się pożegnać z chłopcami
D: Dobrze to jedźmy
Jazda samochodem zajęła nam około 10 - 15 minut
L:Boże Nathalie tak się martwiłem - podbiegł do mnie Liam i zaczął przytulać
N:Pyszne obiady wracają - wykrzyczał jak zawsze myślący o jedzeniu Niall
Lou:Nareszcie wróciłaś, może marchewkę - spytał uśmiechnięty Louis
H:Nath tak się stęskniłem, odkąd Ciebie nie ma smutno tu - powiedział przytulając mnie loczek
Ja:Chłopaki nie było mnie jeden dzień, tylko jeden
- No i co i tak tęsknimy -krzyknęli chórem
N:Wracasz już na zawsze
Ja:Nie Niall ja już nie wrócę - odpowiedziałam po czym rozpłakałam się jak małe dziecko
Wszyscy: Nie płacz *grupowy przytulasek*
D:Dobra zabieramy rzeczy i jedziemy póki tamto coś tu nie przyszło - powiedziała z sarkazmem w głosie
Ja:Masz rację chodźmy
Już wchodziliśmy do domu gdy nagle zszedł on - z jego oczu leciały łzy, a zamiast brązowego koloru nabrały czerwonego odcienia, ubrany w dokładnie to w co jak wychodziłam tyle, że z mokrymi rękawami i krwią
Ja:Boże.....-tylko tyle z siebie wykrztusiłam po czym podeszłam do szafki wyjęłam wodę utlenioną i bandaż, miał rozwaloną rękę i wbity w nią spory kawałek drewna.Zaczęłam oczyszczać ranę po czym delikatnie wyjęłam drewienko z jego ręki, czułam na sobie jego wzrok.Obserwował uważnie każdy mój ruch gdy skończyłam i chciałam odejść nie mogłam coś mnie zatrzymało, a mianowicie on jego perfumy, zapach którego tak bardzo nie chciałam zapomnieć, wtedy złapał mnie za podbródek i chciał pocałować chłopaki bacznie przyglądali się całej sytuacji razem z Danielle.Nasze usta dzieliły już centymetry, ale nagle wszystko wróciło, odwróciłam głowę,a po moim policzku spłynęła łza otarł ją, ale szybkim ruchem zdjęłam jego rękę z bladego policzka i prawie upadłam, zdążył mnie złapać, wszyscy się zbiegli, tyle pamiętam.....
D: byłam u chłopaków i ,,gadałam" z Zaynem, on jest w okropnym stanie, a nawet gorzej fryzura rozwalona, oczy spuchnięte i czerwone, a rękaw miał mokry od wycierania łez, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia powiedziałam mu kilka słów i wyszłam
N:Na prawdę nie musiałaś tam iść, a teraz muszę jechać tam po rzeczy mogłabyś poprosić Liama żeby zabrał gdzieś Zayn, nie chcę go widzieć
D: Rozumiem, już do niego dzwonie
Po pięciu minutach wróciła
Ja:I co ?
D: Postara się, ale niczego nie obiecuje, Zayn nie chce wyjść z pokoju, a co dopiero wyjść na miasto
Ja:Dobrze jedźmy już mam nadzieję, że go nie spotkam
D: Jak chcesz mogę pojechać sama,a Ty odpoczniesz
Ja: Nie dziękuję, wystarczy jak ze mną pojedziesz, chcę się pożegnać z chłopcami
D: Dobrze to jedźmy
Jazda samochodem zajęła nam około 10 - 15 minut
L:Boże Nathalie tak się martwiłem - podbiegł do mnie Liam i zaczął przytulać
N:Pyszne obiady wracają - wykrzyczał jak zawsze myślący o jedzeniu Niall
Lou:Nareszcie wróciłaś, może marchewkę - spytał uśmiechnięty Louis
H:Nath tak się stęskniłem, odkąd Ciebie nie ma smutno tu - powiedział przytulając mnie loczek
Ja:Chłopaki nie było mnie jeden dzień, tylko jeden
- No i co i tak tęsknimy -krzyknęli chórem
N:Wracasz już na zawsze
Ja:Nie Niall ja już nie wrócę - odpowiedziałam po czym rozpłakałam się jak małe dziecko
Wszyscy: Nie płacz *grupowy przytulasek*
D:Dobra zabieramy rzeczy i jedziemy póki tamto coś tu nie przyszło - powiedziała z sarkazmem w głosie
Ja:Masz rację chodźmy
Już wchodziliśmy do domu gdy nagle zszedł on - z jego oczu leciały łzy, a zamiast brązowego koloru nabrały czerwonego odcienia, ubrany w dokładnie to w co jak wychodziłam tyle, że z mokrymi rękawami i krwią
Ja:Boże.....-tylko tyle z siebie wykrztusiłam po czym podeszłam do szafki wyjęłam wodę utlenioną i bandaż, miał rozwaloną rękę i wbity w nią spory kawałek drewna.Zaczęłam oczyszczać ranę po czym delikatnie wyjęłam drewienko z jego ręki, czułam na sobie jego wzrok.Obserwował uważnie każdy mój ruch gdy skończyłam i chciałam odejść nie mogłam coś mnie zatrzymało, a mianowicie on jego perfumy, zapach którego tak bardzo nie chciałam zapomnieć, wtedy złapał mnie za podbródek i chciał pocałować chłopaki bacznie przyglądali się całej sytuacji razem z Danielle.Nasze usta dzieliły już centymetry, ale nagle wszystko wróciło, odwróciłam głowę,a po moim policzku spłynęła łza otarł ją, ale szybkim ruchem zdjęłam jego rękę z bladego policzka i prawie upadłam, zdążył mnie złapać, wszyscy się zbiegli, tyle pamiętam.....

Przepraszam, że wczoraj nie było rozdziału, ale najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu :(
Przepraszam i proszę o komentarze :)
Mam nadzieję, że nie zawaliłam rozdziału, ale mi się podoba ;p
Natala ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz